Mam na imię Natalia i mam 16 lat. Moim największym marzeniem jest
pojechać na mecz Reprezentacji Polski, dostać autografy wszystkich
reprezentantów oraz zrobić z chłopakami zdjęcia. Jest to jednak mało
istotne ponieważ, moja rodzina jest bardzo biedna. Moi rodzice nigdzie
nie pracują, moja mama jest chora, na nowotwór mózgu. Lekarze
stwierdzili że nie dożyje 3 miesięcy. Tato zajmuje się mną i mamą, także
jest bardzo chory. Boję się że zostanę sama... Pewnego dnia na lekcji
matematyki poczułam w spodniach wibrację mojego telefonu, okazało się że
dzwoni do mnie tata. Zapytałam nauczyciela czy mogę wyjść na korytarz, a
on kiwnął głową na znak zgody. Odebrałam telefon, i usłyszałam
płaczącego ojca.
- Natalko, mama...aa zemdlała, wezwałem karetkę i...
Poczułam jak serce zaczęło mi bić coraz bardziej, poczułam jak spływały z moich oczu łzy...
- I...?!
-
Iii... stwierdzili zgon. Bardzo mi przykro, nie wiem co robić,
niestety... powiedz nauczycielowi aby cię zwolnił z lekcji i zadzwoń do
cioci aby po ciebie przyjechała, ja będę czekał w domu...
Teraz
już nie wiedziałam co powiedzieć spływały z moich oczu pełno łez, które
nie umiały się zatrzymać. Po chwili zobaczyłam nauczyciela.
- Natalko, co ci jest? Stało się coś?
- Proszęę..ę niech pan mnie zwolni z moich lekcji... moja mama zmarła, muszę jechać do ojca.
- Bardzo mi przykro, naprawdę. Dasz sobie jakoś radę?
- Jakoś dam... - odpowiedziałam wzdychając.
Wzięłam torbę i wyszłam z klasy, moja koleżanka Agnieszka popatrzyła się na mnie i chciała się o coś zapytać, ale nie umiała.
- Do widzenia i dziękuję - powiedziałam.
- Do widzenia trzymaj się! - odpowiedział nauczyciel.
Zadzwoniłam do cioci aby po mnie przyjechała.
- Ciociu, przyjedziesz po mnie? Jestem pod szkołą.
- Jasne, a coś się stało?
- Opowiem ci jak przyjedziesz... czekam.
Czekając na ciocię ciągle płakałam i nie umiałam się powstrzymać. Po 5 minutach ciocia przyjechała, wsiadłam do samochodu.
- Boże, Natalko!! Co ci się stało?!
- Ciociuuu..uu mama nie żyje...
- Jak to?!
- Tata do mnie zadzwonił, i mi powiedział, abym zwolniła się z lekcji, i zadzwoniłam do ciebie abyś po mnie przyjechała i zawiozła do taty.
Ciocia nic nie odpowiedziała, widziałam jak spływały po jej policzkach łzy, które się nie kończyły. Przez całą drogę nic do siebie nie mówiłyśmy. Gdy byliśmy już na miejscu...
________________________________________________________
Myślę że opowiadanie wpadnie wam do gustu :) Czekam na wasze opinie.
KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ. Drugi rozdzial tuż tuż...